Zdecydowanie lepszy od "Daleko od noszy". W każdym odcinku można się było nieźle pośmiać. Na plus też postaci stażystki Zuzanny i stażysty Piotra, którzy byli zdecydowanie ciekawsi od Wstrząsa i Barbary Es. Dobra też była ta babka co przy kiblu leżała.
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
A ja się nie zgodzę. Daleko od noszy moim zdaniem jest o wiele fajniejsze, a w szczególności starsze odcinki, w których jeszcze ani Barbary ani Wstrząsa nie było. Siostra Gerlach nie bardzo mi pasowała, stażysta Mrozowicz także nic szczególnego nie wnosił, ale za to Zuzanna pasowała idealnie i nie potrzebnie zmienili ją na doktor Karinkę.
_________________ Wierzył chłop w gusła, aż mu dupa uschła
[URL=http://zakaz linkowania do nielegalnych kopii plików/Czak-Noris?b=1][/URL]
Siostra Gerlach wystąpiła tylko w trzech początkowych odcinkach "Szpitala na perypetiach" a Zuzannę masz we wszystkich (oprócz 1-3) odcinkach tego serialu. Ale zgodzę się, że początkowe odcinki "Daleko od noszy" też były fajne.
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Na początku uważałem, że "Daleko od noszy" jest lepsze. Potem, zapewne przez ostatnie odcinki (ale jeszcze nie "Daleko od noszy 2", tylko "jedynki"), po obejrzeniu kilku "Szpitala na perypetiach" stwierdziłem, że to "Szpital..." jest górą. Natomiast na dzień dzisiejszy moja opinia (raczej już ostateczna) jest taka, że nie mam faworyta. W "Szpitalu..." Mrozowicz nie był najlepszy, Zuzanna też nie jakaś rewelacyjna, ale Karinka nigdy mnie nie śmieszyła i często wnerwiała (w przeciwieństwie do wcześniej wymienionych postaci). Po ostatnich emisjach wydaje mi się, że jest tak: na początku bardzo dobrze ("Szpital...") i cały czas chyba lekko poziom jeszcze wzrastał (na samym początku jak dla mnie było trochę... obleśnie jakby). "Daleko od noszy" taki sam poziom mniej więcej jak "Szpital..." pod koniec (czyli "the best"), a później to już tendencja spadkowa - doszła Karinka właśnie, Nowak zaczął odgrywać zbyt ważną rolę, humor stawał się coraz głupszy. Pod koniec słabiutko, a "Daleko od noszy 2" - jeszcze słabiej.
Czyli generalnie dla mnie i "Daleko od noszy", i "Szpital na perypetiach" stoją na zbliżonym, przeważnie bardzo wysokim poziomie.
A moim zdaniem da się wyciągnąc kapitalne odcinki ze 'szpitala na perypetiach' i z 'daleko od noszy'. Poziom jest podobny (wiadomo róznica odcinkowa 30 do ok 130). Możliwa siostra Gerlach, za to ordynator był wtedy jeszcze totalnym tłukiem (pamiętam odcinek jak siostra Basen uczyła go anatomii - nawet na sobie czy jak uczył się z jakiejś encyklopedii i sobie powtarzał 'wątroba, wątroba, wątroba' . Jaroszyński ma niebywały dar.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach