Tagi: Świat według Kiepskich, Kiepscy, Filmy, Wszystkie odcinki, Download, Seriale, Waldek Kiepski, Forum filmowe, Serial, Telewizja, TV
Świat według Kiepskich FORUM
 Strona Główna  Kiepscy  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Mapa forum  RSS  Rejestracja  Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Opowiadanie "Notatnik śmierci"
Autor Wiadomość
bonaparte_91 
Edzio Listonosz


Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 20
Wysłany: 2011-07-06, 17:26   Opowiadanie "Notatnik śmierci"

Jeśli tytuł wam się skojarzył z pewnym popularnym anime, to dobrze wam się skojarzył ^^. A dla tych co nie oglądali, nic nie szkodzi, bo znajomość "death note" nie jest wymagana. Na razie tylko część 1. Zapraszam do lektury.

"Notatnik śmierci"

Część 1


Niedzielny leniwy, poranek zwiastował spokojny dzień, lecz jak zwykle na osiedlu “Promyk” nie obyło się bez awantur, kłótni i obelg. Była jeszcze ósma rano, gdy Ferdek próbował zakupić zapasy piwa na dzisiejszy dzień w sklepie osiedlowym u Stasia.
- To co zwykle, panie Stasiu - rzucił Ferdek.
- Przykro mi, ale nie mam piwa - odparł Stasio.
- Jak to pan kurde nie ma, jak widzę za panem świeżutkie i zimniuśke browarki w lodóweczce.
- Ale nie dla pana. Pan mi wisisz 149 złotych na zeszycie, i jak pieniędzy nie było, tak nie ma.
- No to pan dodaj mi te piwa do zeszytu.
- Najpierw pieniążki, drogi panie Ferdku.
- Nie no, kurde… To co ja teraz będę pił - odrzekł zmartwiony Ferdek, po czym wyszedł ze sklepu i udał się w stronę klatki schodowej. Nagle tuż przed nim spadł z góry zeszyt.
- Co jest, kurde? - zastanawiał się Ferdek, biorąc zeszyt do ręki. Następnie próbował przeczytać to, co było napisane na ciemnej okładce białymi literami:
- No… No-ga… No-ta… Tnik… No, notatnik. A dalej co tam jest? Śm… Śmie… Śmieci - podrapał się w głowę Ferdek, zastanawiając się nad znaczeniem tytułu - A nie, śmierci. Notatnik śmierci. Co to za, kurde, jajca? - Ferdek rozejrzał się dokoła osiedla - Jakaś ukryta kamera jest, czy co? - Następnie Ferdek przekartkował zeszyt. Wszystkie kartki były w linie i niezapełnione.
- Dobry zeszyt w sumie - stwierdził Ferdek - przyda się na zapiski.

Wróciwszy do domu, Ferdek włożył znaleziony zeszyt do szuflady w regale. Następnie wziął rolkę papieru toaletowego i poszedł do ubikacji. Na korytarzu spotkał Paździocha.
- Dzień dobry, sąsiedzie. Co u pana słychać - zapytał Paździoch?
- A nic ciekawego. Właśnie szłem se do kibla załatwić potrzebę.
Paździoch spojrzał na rolkę, trzymaną przez Ferdka, po czym stwierdził tonem eksperta:
- Szary, jednowarstwowy papier toaletowy. Bezzapachowy. Nieodzowny atrybut klasy robotniczej. Widzę, że u pana się za bardzo nie przelewa.
- A gówno to pana obchodzi - odparował Ferdek - ja przynajmniej nie kradnę, tak jak pan.
- No, no, no. Tylko bez tych fałszywych i bezpodstawnych pomówień. Właściwie to mam do pana jedno pytanie.
- Czego?
- Czy nie chciałby pan, żeby w Polsce się polepszyło i żeby mógł pan sobie w końcu wykupić na własność kolorowy papier toaletowy?
- Oczywiście, żebym kurde chciał, ale co ja mogie?
- Jak to co, wkrótce są wybory! Na kogo pan będziesz głosować?
- Na nikogo, proszę pana. Postawmy sprawę jasno. W tym kraju nie ma na kogo głosować. Bo to odejdzie taki jeden kurd*&el, to na jego miejsce przyjdzie analfabeta, odejdzie analfabeta, to przyjdzie kolejny kurd*&el i tak w koło Macieja. Nie ma generalnie, kurde, odpowiedniego męża stanu, który poprowadziłby ten burdel, zwany Polską.
- No, no. To są bardzo surowe słowa - odpowiedział zaskoczony Paździoch - ale wyjątkowo się z panem w tej materii zgodzę. Naobiecywali, naobiecywali, a jak przyszło co do czego, to gówno zrobili.
- No bo ja coś panu powiem, panie Paździoch. Do koryta to każden jeden by chciał, a robić to ni ma komu.
- Jak tak dalej pójdzie, to ja w ogóle zaprzestanę chodzić na wybory. - W Paździochu zbierała się coraz większa rozpacz - Gówno zarabiam na tym bazarze przez ten zasrany zalew Chińczyków, a podatki ciągle rosną.
- No, ale panie - odparł Ferdek ze spokojem - trzeba przyznać, że jak Chińczyki byli to i autostrada była, poszły se Chińczyki to autostrady nima. Przepraszam bardzo, ale muszę załatwić potrzebę. - To mówiąc, Ferdek udał się do toalety.

Ferdek postanowił skorzystać z notatnika. Rozsiadł się w fotelu i wziął do ręki długopis.
- A muszę se coś zapisać - rzekł do siebie. Otworzył notatnik na pierwszej stronie i zauważył, że jest zapełniona. Na samej górze było napisane “instrukcja”, a poniżej kolejne punkty wyjaśniające działanie zeszytu śmierci:
1. Człowiek, którego imię zostanie wpisane do notatnika umrze.
2. Notatnik nie zadziała, jeżeli piszący nie będzie znał twarzy osoby, której imię wpisuje. Tak więc osoby posiadające to samo imię nie będą dotknięte mocą notatnika.
3. Jeżeli przyczyna śmierci zostanie wpisana w ciągu 40 sekund od napisania imienia, tak się stanie.
4. Jeżeli przyczyna śmierci nie zostanie podana, osoba umrze na atak serca.
- Ale jajca - zaśmiał się Ferdek. Następnie przewrócił zeszyt na następna stronę.
- Ile to ja, kurde, byłem winny temu Stasiowi? - zastanawiał się - chyba 149 zł, tak. A wpiszę sobie, żeby nie zapomnieć.
Stanisław Malinowski - 149 zł
- No i gitara. - Ferdek zamknął zeszyt i odłożył go do szuflady.
Ostatnio zmieniony przez bonaparte_91 2011-07-06, 17:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
karwasztwarz 
Boczek
w dupę węża



Dołączyła: 06 Lut 2011
Posty: 264
Wysłany: 2011-07-06, 18:20   

Bardzo śmieszna historia.
Czekam na kolejną część!!! ;-)
_________________
"to nie jest śmieszne to jest tragiczne"
"Helena nie popisuj się..."
 
 
david123lost 
Moderator



Dołączył: 09 Kwi 2010
Posty: 2152
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-07-06, 18:33   

Ja równiez czekam, jak narazie zapowiada się najlepsze Twoje opowiadanie :) Swoją drogą, powstałby do tego tekstu idealny scenariusz.
_________________
Polski Fiat 126p FL [KCH 1701] - smak 90-tych lat :-D
 
 
Dan-TuTenCham 
Kiepski Znawca
MARCIN MIROWSKI-OUT



Wiek: 16
Dołączył: 25 Mar 2011
Posty: 1776
Skąd: DOLNE SAMOA
Ostrzeżeń:
 5/3/6
Wysłany: 2011-07-06, 18:59   

Świetne, co najważniejsze bardzo ciekawe (nachodzi na usta pytanie "i co dalej?" :-) )
_________________
 
 
Wisla_1906 
Halinka
Tyrtum Pyrtum !



Dołączył: 13 Mar 2011
Posty: 109
Wysłany: 2011-07-07, 12:56   

Świetne opowiadanie, bardzo dobre teksty. Czekam na kolejną część ;-)

david123lost napisał/a:
Swoją drogą, powstałby do tego tekstu idealny scenariusz.


Jestem tego samego zdania, świetny scenariusz powstałby.
_________________
"Śpię se spokojnie, a tu nagle sru! Panie lecę do kuchni, a tam mi się lodówka rozdupcyła!
 
 
bonaparte_91 
Edzio Listonosz


Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 20
Wysłany: 2011-07-07, 16:57   

No i jest i druga część. Tak szacuje, że powstaną jeszcze dwie, może więcej, bo zabawa dopiero się rozkręca ^^

Część 2

Późnym popołudniem Ferdek przetrząsał kuchnię. Od rana nie miał żadnego alkoholu w ustach, więc rozpoczął gruntowne poszukiwania starych zapasów.
- No była tu przecież - powiedział do siebie przeszukując szafkę. W tym momencie do kuchni weszła Halina, jeszcze w stroju pielęgniarki. W ręku niosła zakupy. Ferdek się odwrócił do niej i zapytał:
- O dobrze, że jesteś. Bo ja żem se schował taką jedną małą małpkie na czarną godzinę, tam gdzie trzymasz przyprawy, ale nie mogie jej znaleźć. Nie wiesz może co się z nią stało?
- Malinowski nie żyje - rzekła Halinka ignorując pytanie Ferdka.
- Jaki Malinowski?
- No ten u nas z monopolowego.
- O kurde - w tym momencie Ferdek zrobił minę, jakby zapaliła się nad nim lampka albo doznał oświecenia - Wiadomo, jak umarł?
- Podobno na zawał serca.
- O kurde - powtórzył Ferdek - Przepraszam, ale muszę wyjść bo tu strasznie duszno.
Halinka była bardzo zdziwiona jego reakcją, ale nic nie odpowiedziała. Ferdek wyszedł na korytarz i zaczął palić papierosy, jeden za drugim. Paląc, mocno przy tym wzdychał. Po jakimś czasie na korytarz przyszedł Boczek.
- A witam sąsiada - rzekł Boczek - Słyszałeś pan najnowsze wieści? Stasio się zawinął.
- Tak, tak - odkaszlnął Ferdek - Straszna tragedia.
- No, a taki młody jeszcze był i nie chce się w mordę jeża wierzyć, że zmarł se na zawał serca.
W tym momencie dało się słyszeć odgłos spuszczanej wody z toalety, z której zaraz potem wyszedł Paździoch.
- Ten cały zawał serca wydaje mi się wielce podejrzany - powiedział do sąsiadów Paździoch - Coś tu śmierdzi.
- No bo żeś se pan był przed chwilą we kiblu - rzucił Boczek.
- Nie bądź pan bardziej prymitywny niż pan jesteś - odpowiedział Paździoch - Pragnę tylko zauważyć, że wiele osób było zadłużonych u Stasia, i to po uszy w gównie.
- Co pan sugieruje? - spytał Ferdek.
- Jeszcze nic. Ale wkrótce się dowiem i poznam całą prawdę, która stoi za tą podejrzaną śmiercią Malinowskiego. Żegnam panów.
Gdy Paździoch poszedł do swojego domu, Ferdek i Boczek kontynuowali rozmowę.
- Ciekawe o co może chodzić panu Marianowi, w mordę jeża.
- Jak to o co - odpowiedział Ferdek - znów menda szuka tanich sensacji.
- A pewnie masz pan rację - machnął ręką Boczek - Ale co do jednego to się z panem Marianem zgodzę. Coś tu se śmierdzi. To chyba jednak z tego kibla.
Ferdek udał, że tego nie słyszy i poszedł do swojego domu. W salonie nikogo oprócz niego nie było, więc korzystając z okazji, wyjął z szuflady notatnik i rzekł do siebie:
- A to menda jedna. Już zaczęła coś niuszyć. Muszę gada unieszkodliwić, bo się kurde niewygodny stał. - Ferdek wpisał do notatnika “Marian Paździoch” i wyszedł na korytarz. Zapukał do drzwi Paździochów, z których zaraz wyszedł Marian.
- Czego - rzucił Paździoch. Ferdek nic nie odpowiedział, tylko patrzył na swój zegarek i odliczał:
- Dziesięć, dziewięć, osiem, siedem…
- Panie, pan nienormalny jesteś czy co? - spytał poirytowany Paździoch, a Ferdek kontynuował:
- Sześć, pięć, cztery, trzy, dwa, jeden…
- No i co?
- Jajco, umierasz pan. - odpowiedział Ferdek z miną triumfującego.
- Jak to umieram?
Gdy Ferdek spostrzegł, że Paździoch stoi na nogach cały zdrowy i żywy, momentalnie zbladł.
- Co jest kurde. Powinieneś pan nie żyć.
- Aha! - krzyknął Paździoch - A więc to pan stoisz za śmiercią Stasia. Nie wiem jeszcze jak pan tego dokonałeś, ale się dowiem i zaręczam panu, że zgnijesz pan w pierdlu. - Paździoch trzasnął głośno drzwiami.
- A to menda jedna. Podała fałszywe nazwisko - rzekł Ferdek do siebie - ale nie ciesz się pan za bardzo swoją wolnością, bo ja też się dowiem kim pan naprawdę jesteś - zaczął grozić palcem do drzwi Paździochów. Ferdek i Paździoch zaczęli intensywnie pracować nad rozgryzieniem swoich przeciwników. I tak oto rozpoczęło się starcie dwóch geniuszy.
 
 
karwasztwarz 
Boczek
w dupę węża



Dołączyła: 06 Lut 2011
Posty: 264
Wysłany: 2011-07-07, 17:30   

Ulala...
Ale mi smaku tym opowiadaniem narobiłeś. Tak bym mogła to cały dzień czytać. Jak zwykle dużo ciekawych zwrotów akcji. Śmieszne jak notatnik nie zadziałał. A tak swoją drogą to jak się naprawdę nazywa Marian Paździoch?
Czekam na więcej. :mrgreen:
_________________
"to nie jest śmieszne to jest tragiczne"
"Helena nie popisuj się..."
 
 
david123lost 
Moderator



Dołączył: 09 Kwi 2010
Posty: 2152
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-07-07, 19:26   

Będę się powtarzał, ale taki los. Jak zwykle bardzo fajnie, czekam na dalszą część. Tekst o "śmierdzeniu z kibla" mnie rozwalił ;-)
_________________
Polski Fiat 126p FL [KCH 1701] - smak 90-tych lat :-D
Ostatnio zmieniony przez david123lost 2011-07-07, 19:26, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Dan-TuTenCham 
Kiepski Znawca
MARCIN MIROWSKI-OUT



Wiek: 16
Dołączył: 25 Mar 2011
Posty: 1776
Skąd: DOLNE SAMOA
Ostrzeżeń:
 5/3/6
Wysłany: 2011-07-07, 22:47   

Geniusz literatury polskiej :!: :!: :!: Ta częśc, jest zdecydowanie najlepsza 10/10

Pozdrawiam :-)
_________________
 
 
G98
[Usunięty]

Wysłany: 2011-07-08, 07:40   

Świetne, zrobione są narazie 2 części a już przebiłeś swoje dwie poprzednie całe opowiadania. Super śmiechu było w tekście coś mi tu śmierdzi, to chyba z kibla :D
 
 
znietrzeźwiony 
Waldek



Wiek: 17
Dołączył: 28 Lut 2011
Posty: 382
Skąd: Miasto w Koronie
Wysłany: 2011-07-08, 15:49   

Dobra robota, moze ktoś z ATM lub Kiepskich cie wanajdzie hehe
_________________
"Wam sie wszystkim oczy otworzą, jak mnie sie zamkną"

 
 
bonaparte_91 
Edzio Listonosz


Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 20
Wysłany: 2011-07-08, 18:04   

Część 3

Do drzwi Kiepskich rozległo się pukanie.
- Otwarte - krzyknął Ferdek, nie odrywając oczu od gazety, którą czytał. Do salonu wszedł Boczek i usiadł w drugim fotelu obok Ferdka.
- Przyszłem tak jak pan kazałeś - zameldował Boczek.
- Bardzo dobrze - Ferdek odłożył gazetę na bok, po czym wskazał ręką na miskę chrupek kukurydzianych, leżącą na stole - Może się pan poczęstuje, panie Boczku.
- A wie pan, że nawet z miłą chęcią skosztuje parę chrupków - to mówiąc, wyjął ręką niemal całą zawartość miski, zostawiając na dnie ostatnią chrupkę. Chrupki wypełniły całą jamę ustną Boczka. Szybko przeżuł i już chciał sięgać po ostatnią chrupkę, gdy spostrzegł, że Ferdek zdążył już ją zabrać i trzyma ją w dwóch palcach, gotową do zjedzenia. Ten widok omal nie spowodował u Boczka ataku serca. Z wielkim trudem spytał:
- Będzie se pan jadł tego chrupka?
- A co? - odpowiedział Ferdek.
- No, bo jakby pan se jednak go nie jadł, to ja bym chętnie se go normalnie, formalnie zjadł - Boczek oblizał wargi.
- Dam panu, jak mi pan odpowiesz na pewne pytanie.
- Ale panie - odparł zasmucony Boczek - ja naprawdę nie wiem, kto popierdzielił wczoraj ten papier, co pan se go tak zawsze oszczędzasz i używasz tylko na specjalne okazje.
- Mnie nie o to się kurde rozchodzi. Chodzi o Paździocha. Wysil się pan całą swoją wiedzą i powiedz mnie pan, kim naprawdę jest Marian Paździoch.
- Jak to kim, on se normalnie na bazarze gacie używane sprzedaje.
- Nie do końca, panie Boczku - odparł Ferdek. Boczek miał zdziwioną minę - Marian Paździoch nie nazywa się Marian Paździoch.
- A jak niby?
- No właśnie, tego, kurde nie wiem. I może pan coś na ten temat wiesz. Być może Paździoch się nie urodził we Wrocławiu albo w ogóle nie ma korzeni polskich. Nie przychodzi nic panu do głowy?
- A wiesz pan, jak pan teraz o tym wspomniałeś, to mnie się coś we głowie zaświeciło. Pamiętam takie jedno zdarzenie. To było dobre dwadzieścia lat temu. Szłem se właśnie do kibla, bo wcześniej żem się nażarł podsmażanej kaszanki. Mmmm, do dzisiaj czuję ten wspaniały aromat, jaki roznosił się w moim domu.
- Panie, do rzeczy i nie pierdziel o żarciu.
- A więc tak jak mówiłem, szłem se do kibla. Szłem se, szłem se, szłem se i już miałem ciągnąć za klamkie gdy na korytarz wszedł Edzio listonosz. A, że podłoga była świeżo wypastowana, to Edzio jak nie pierdyknął d*&ą, to wszystkie fundamenty w kamienicy się zatrzęśli.
- Ale panie, co to ma wspólnego z Paździochem?
- Panie, nie przerywaj pan. I gdy tak ten Edzio se pierdyknął na te ziemię, to wszystkie listy się wysypali i się formalnie burdel zrobił. No to ja cap za listy i pomogłem panu Edziowi je pozbierać. Gdy je tak podnosiłem to zauważyłem, że jeden list to był do pana Mariana i to prorytetem. I wiesz co pan tam było napisane?
- No co?
- Tam se nie było napisane Paździoch, tylko jakieś niemieckie nazwisko. Ja panu mówię, że Paździoch to jest zakamuflowany Niemiec. A w ogóle to ten list to był wysłany ze Berlina.
- O kurde? Z Berlina? A to świnia jedna niemiecka no. Nie pamiętasz pan jakie to dokładnie to było nazwisko?
- Panie, to było dwajścia lat temu i gówno pamiętam. To co, mogie tego chrupka? - spytał Boczek.
- A bier pan.

Ferdek zszedł do piwnicy. Uznał, że to najlepsza kryjówka przed wścibskim spojrzeniem Paździocha.
- Tu mnie menda nie dopadnie. Muszę se kurde wymyśleć jak te łysą małpę przechytrzyć, ale najpierw zacznę od tej mniejszej małpki - Ferdek wyjął z kieszeni setkę wódki, którą wcześniej kiedyś ukrył pod kaflem w kuchni. Wypił od razu całą zawartość i zrobił kwaśną minę - Jak się kurde ten Paździoch nazywa? Może Edzio coś pamięta? No bo jak szybko nie wpiszę prawdziwego nazwiska tej mendy to on w końcu pozna mój sekret. Kurde, no! Nie no, nic nie mogie wymyśleć. Jeszcze bym się napił, a małpki już nie ma.
Ferdek zrezygnowany tym, że już nic więcej nie zdoła wymyśleć, udał się na górę. Po chwili spod sterty ziemniaków, trzymanej w piwnicy, wyłoniła się postać Mariana Paździocha
- A więc to jest pana sekret. Teraz to ja będę odliczał pańskie ostatnie sekundy żałosnego zresztą życia.

[ Dodano: 2011-07-09, 21:21 ]
Oto czwarta część. Zastanawiam się, czy to dalej kontynuować, czy zostawić tak jak jest. Co sądzicie?

Część 4

Z klatki schodowej zdawało się słyszeć męski śpiew. Zaraz potem na korytarz wszedł Edzio listonosz. Natychmiast przywitał go Ferdek, jakby od dawna go wyczekiwał:
- O, dobrze, że jesteś panie, Edziu.
- Jeśli się o rentkę dla seniorki szanowej rozchodzi, z miejsca powiem że teściowej okradać się nie godzi - odpowiedział rymowanką Edzio.
- Panie, jest dużo poważniejsza sprawa.
- A co może być dla pana poważniejsze od zalania pały, ha ha ha - zadrwił Edzio.
- Panie Edziu, nie wnerwiaj mnie pan. Pamięta może coś pan sprzed dwudziestu lat? - zapytał z nadzieją Ferdek
- Hohoho, dwadzieścia lat temu to ja byłem młody i piękny. Wszystkie laseczki się za mną oglądały. A wie pan jaką miałem na nie metodę? Powiem panu w tajemnicy, że wszystkie, ale to wszystkie babeczki lecą na facetów w stroju listonosza.
- Panie Edziu kurde, wszystkiego się po panu spodziewałem, ale nie takiej erosomanii! Lepiej mnie pan powiedz, czy pamięta pan może prawdziwe nazwisko Paździocha, które było na jednym z listów, któreś pan targał.
- Panie, to jest tajemnica poczty polskiej. Ja nie mogę tak na prawo i lewo sypać poufnymi informacjami.
- Ale z pana jajcarz. A wciskać ludziom wysokie rachunki za czynsz to pan może. O, nie panie Edziu. Tak się bawić nie będziemy. - Ferdek złapał Edzia za tułów i wywrócił do góry nogami. - I jak się panu wisi? Albo pan zdradzisz mi prawdziwe nazwisko Paździocha, albo tak panem przetrząsnę, że cały ten korytarz pan zarzygasz.
- A! Ratunku! - krzyczał Edzio - Napad na pracownika urzędu pocztowego! Ludzie, ratujcie!
- Gówno, panie Edziu. Nikt nie przyjdzie. Zapomniałeś pan, że w tym kraju nikt nie przyjdzie na pomoc drugiego człowiekowi.
- Dobra, panie Ferdku! Poddaje się! Powiem panu! Tylko mnie pan spuść!
- Nazwisko najpierw!
- Mam w torbie list do Paździocha, tam pan masz prawdziwe nazwisko! Puść mnie pan!
Ferdek stawia Edzia na ziemi i wyjmuje z torby list zaadresowany do Paździocha.
- O, kurde. Jest. Boczek miał rację. Paździoch to jednak naprawdę świnia niemiecka zakamuflowana jedna. Ale teraz, kurde, zakończymy ten konflikt polsko-niemiecki.

Następnego dnia południe było wyjątkową porą. Zarówno Ferdek, jak i Paździoch odczuli dziwną potrzebę wyjścia w tym czasie na korytarz. Stanęli naprzeciwko siebie i zaczęli mierzyć swoich przeciwników morderczym spojrzeniem. Ferdek trzymał w ręku notatnik śmierci, Paździoch się mu uważnie przyglądał. Nagle na twarzy Ferdka zagościł uśmiech, po czym całkiem zrelaksowany się odezwał:
- No i co, panie Paździoch. Kończymy te zabawę.
- Nie tak prędko sąsiedzie - odparł Paździoch - Tak się składa, że znam pana sekret i wiem, że pan uśmierciłeś Malinowskiego z pomocą tego zeszytu, co pan trzymasz.
- No, cóż. Jestem pełen podziwu dla pańskich detektywistycznych umiejętności, ale zapomina pan, ze to ja mam przewagę. Znam pana prawdziwe nazwisko. I wystarczy, że zara je tutaj do tego notatniczka wpiszę i pan będzie gryźć se glebę.
W tym momencie obaj zostali zaskoczeni przez nagłe wejście Boczka na korytarz.
- A dzień dobry panom, w mordę jeża. Ja to se właściwie do pana Mariana przyszłem.
- Czego? - odpowiedział Paździoch.
- Panie, bo mnie się rozchodzi o ten kibel, co żeś pan go zasrał trzy dni temu. Tak jechało z tego kibla, że aż do góry do mnie do mieszkania wleciało, a ja żem se wtedy obiadek szykował i żeś mi pan strasznie żarcie obrzydził, w dupę węża!
Paździoch zrobił się cały czerwony i w końcu wybuchnął:
- Won stąd grubasie jeden.
- A żebyś pan wiedział, że se pójdę. Bo żeś tak pan zasrał ten kibel, że jeszcze cały czas tu śmierdzi. Dowidzenia panom.
Gdy Boczek poszedł, Paździoch odwrócił się do Ferdka:
- Bekon zasrany! Już ja się z nim policzę.
- Obawiam się, że nie zdąży pan, panie Marianku. - odpowiedział Ferdek - Wpisuję pana do zeszytu - Ferdek sięgnął za długopis.
- Panie, czekaj pan - zaprotestował Paździoch - proponuję panu układ. W zamian za to, że na pana nie doniosę, wspólnie skorzystamy z mocy pańskiego notatnika i zbudujemy nową Polską, taką o której zawsze pan marzyłeś.
- Ja z diabłem paktów nie zawieram - Ferdek otworzył notatnik i już miał wpisywać, gdy Paździoch znowu mu przerwał:
- Hola, hola! Tak się składa, że we wszystko wtajemniczyłem Helenę i dałem jej instrukcje, że jeśli niedługo umrę na zawał serca, to z miejsca idzie na pana donieść.
- Panie, ale jaki problem. Pańską małżonkę też wpiszę i będzie gitara.
- Nie byłbym taki tego pewien, panie Ferdku. Dla pana świadomości, Helena jest tylko w jednej czwartej Polką i nawet ja nie znam jej prawdziwych korzeni. Teraz pan widzi, że nie ma pan wyjścia.
- Rzeczywiście, kurde. - odparł przegrany Ferdek.
- To jak będzie. Zbudujemy nową Polskę?
- Zbudujmy nową Polskę, panie Marianie - Ferdek i Paździoch podali sobie ręce na zgodę.
 
 
karwasztwarz 
Boczek
w dupę węża



Dołączyła: 06 Lut 2011
Posty: 264
Wysłany: 2011-07-09, 22:51   

Bardzo fajne opowiadanie. Takie pomysłowe. Dobre teksty, śmieszne z resztą. Czekam na więcej twoich opowiadań. Bo czytać je to sama przyjemność. :lol:
_________________
"to nie jest śmieszne to jest tragiczne"
"Helena nie popisuj się..."
 
 
G98
[Usunięty]

Wysłany: 2011-07-10, 07:47   

"Zastanawiam się, czy to dalej kontynuować, czy zostawić tak jak jest. Co sądzicie?"

Ja myślę, że powinieneś kontynuować, bo świetnie się zapowiada, ale również może paść ich plan o ulepszeniu Polski. Następne części świetne, czekam na więcej.
 
 
Theumel 
Boczek


Wiek: 27
Dołączył: 28 Lut 2011
Posty: 204
Wysłany: 2011-08-02, 13:49   

Zdecydowanie najlepsze. Każde z twoich bym widział w tym całym konkursie, co jest teraz, ale to mym zdaniem miało by szanse wygrać. Znakomita parodia "Death Note", z Ferdkiem jako Kirą i Paździochem jako L. Kurde, aż bym sobie poczytał ŚWK w realiach Dragon Balla, Code Geassa i Neon Genesis Evangeliona.
 
 
bonaparte_91 
Edzio Listonosz


Dołączył: 02 Lip 2011
Posty: 20
Wysłany: 2011-08-09, 20:25   

O ile Death Note dało się jeszcze jakoś wpisać w Kiepskich, tak ciężko widzę parodie z wymienionych przez Ciebie anime. Chodzi za mną jeszcze pomysł zrobienia parodii z Władcy Pierścieni, z Ferdkiem jako powiernikiem pierścienia :) .
 
 
Theumel 
Boczek


Wiek: 27
Dołączył: 28 Lut 2011
Posty: 204
Wysłany: 2011-08-10, 20:08   

A Paździochem jako Sauronem&Sarumanem w jednymXD Hmmm, Boczek mógłby pasować na Gimliego, ewentualnie Uruk-hai.
 
 
Ferdynand K. 
Ferdynand Kiepski
Moje ulubiene !



Dołączył: 10 Gru 2011
Posty: 1522
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2011-12-31, 09:48   

Paździoch to powinien być Gollumem , bo jest do niego podobny . Taka menda .....
A co do opowiadania to ŚWIETNE ! Chociaż przydałaby się jeszcze jedna część o ulepszaniu Polski .
Ale nie musisz się wysilać ....
_________________
 
 
myself04 
Edzio Listonosz



Dołączył: 14 Gru 2011
Posty: 46
Wysłany: 2011-12-31, 16:47   

Twoje opowiadanie jest świetne! Takie powinny być odcinki Kiepskich :D
a tak wogóle - czy mógłbym to wyreżyserować i nagrać w The Sims 2? :mrgreen:
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Akagahara style created by Nash modified v0.8 by warna



Polecamy: Zlewozmywaki granitowe | Meble kuchenne | Zlewozmywaki | Zlewozmywaki narożne | gry flash | chwilówki | pożyczki chwilówki

Przeczytaj koniecznie:

• REGULAMIN
• Reklama forum
• Grupy na forum

Kiepscy w TV!
• SPIS ODCINKÓW


POLSAT:
Pon. - Niedz.: 19:30
Środa: 20:00 (premiera)
POLSAT 2: Pon. - Pt.: 13:30, 23:00

Kiepscy.org.pl
na portalach społecznościowych:











Dołącz do nas!