Często improwizuje panie "mondry". Wystarczy obejrzeć kilka making offów i będziesz to wiedział. Jedna scena nagrywana kilka razy i wypowiada tam różne (podobne zdania). Jak nagle zapomni, to szybko improwizuje.
Dziwisz się, że reżyser za często nie interweniuje w tej sprawie? Wystarczy, że Grabowski powie "więcej nie gram", a nie będzie następnego sezonu i wszyscy tracą pracę, więc są od niego uzależnieni i muszą się dostosować niego humorkom.
I tak w każdym serialu jest jak Ty mówisz, aktor strzela focha i koniec, ch.. bombki strzela nie będzie świąt ani choinki
Zobaczymy jak będzie prezentował się w kolejnych odcinkach.
Przyszłem se kurde na świat w małym miasteczku pod Białymstokiem. Mamusia była pielęgniarką, a tatuś miejscowym bezrobotnym. Wybierając po latach życie bezrobotnego i poślubiając pielęgniarkę, podtrzymałem tę piękną i rodzinną zresztą tradycję. Dzieciństwo spędziłem przy budce z piwem, obserwując miejscowych piwoszy i słuchając ich opowieści jak żyć. Najczęściej gadali se o tym, co by tu kurde robić, żeby zarobić, a się nie narobić. To właśnie te cenne chwile ukształtowały normalnie mój światopogląd. Nie jakaś tam szkoła niegodna mojego czasu i obecności. Od dziecka wiedziałem, kim chce być – fizjologiem. Filozofem... No jakoś tak. Godzinami siedziałem na takim pagórku i patrzałem sobie na białe linie, które zostawiały na niebie samoloty. Pewnego dnia zrobiłem coś, co na zawsze odmieniło moje życie. Chciałem się kurde dowiedzieć, gdzie kończą się te białe linie i wyruszyłem ich śladem. Tak se szłem długo, szłem i szłem, aż doszłem do Wrocławia. Zmuszony przez okoliczności, podjąłem się jedynej stałej w moim życiu pracy – sprzedawania wody sodowej z saturatora. Pierwszego dnia wiosny 1972 roku, szklankę wody sodowej z sokiem za 1.50 zł. zakupiła u mnie młoda pielęgniarka – Halinka Małolepsza. 9 miesięcy później urodził się Walduś, a Halinka została moją żoną. Doszłem do wniosku, że jak mam w chałupie dwie, przynoszące regularny dochód kobity (pensja Halinki i renta Babki), postanowiłem spełnić się w zawodzie, w którym czułbym się najszczęśliwszy. Jako, że dla ludzi z moim wykształceniem pracy wciąż brak, spełniam się jako racjonalizator i fizjolog. Filozof... Albo jakoś tak.
_________________ Ja będe nagi nagi na gitarze grał...
Hmmm, a czemu tak podzieliłeś na 1999-2001 i na 2002-2005, a nie na 1999-2005/1999-2004?
Ja bym podzielił tak:
1999-2004
2004-2007
2007 - do teraz
_________________ Usłyszeliśmy dziś nowinę,
że Cyc opuszcza Rodzinę.
Rusza sobie w świat daleki,
hen, za góry, hen, za rzeki.
Rusza sobie w świat nieznany
i kompletnie poje**ny.
Mnie osobiście smuci fakt, że Ferdek teraz taki gburowaty się zrobił i na wszystko narzeka, nie tak jak kiedyś, a na dodatek te kłótnie z Waldusiem... Naprawdę szkoda, bo sezon 1, 3, 4.. no może 5 również ciekawie, a te najnowsze z mniejszą chęcią.
Czepiacie się tego ferdka, że zdziadział i, że stał sie wielkim gburem. Zgadzam się z wami, bo tak jest, ale teraz jestem pewien, że reżyserowi(Yoka) właśnie o to chodziło, ponieważ w odcinku 301"Tatuaż" Boczek mówi Ferdkowi, że strasznie zdziadział.... i coś tam jeszcze....
Czyli wszystko zaczęło się od 9 sezonu ;( I to zasługa naszego kochanego reżysera PATRICK YOKA ;(
[ Dodano: 2011-08-28, 16:43 ]
Od 10 sezonu Ferdkowi strasznie zmienił się głos i stał sie on strasznym dziadem.
_________________ "Udzielać się na forum to każdy jeden umie, ale robić to nie ma komu"
Niesamowicie zdziadział (nie tylko patrząc przez pryzmat tego serialu - wiek robi swoje). Mimo wszystko nie byłoby kiepskich bez niego, to na nim się wszystko opiera. Te jego doczepiane wąsy mnie obrzydzają...
Bez wątpienia Ferdek to postać na której opiera się cały ten serial. Jeżeli brać pod uwagę tylko pierwszy sezon to jest on moim ulubionym bohaterem. Człowiek wesoły, pełen szalonych pomysłów i chęci do życia. Zawsze u boku swojego nieco głupawego synka i sąsiadów. Przypominał takiego przyjaznego ojca rodziny. Był człowiekiem honoru, z poczuciem humoru i jakoś tam inteligentnym na swój sposób.
Gdzieś tak około czwartego sezonu zaczął się zmieniać, nie był już tak wesoły i pomysłowy, lecz całkowita zmiana przyszła wraz z piątym sezonem. Od tej pory, bardzo często był jedynie biernym obserwatorem tego co się dookoła dzieje, bardziej od browara polubił wódke. Jednak Grabowski nadal grał dobrze więc ta zmiana nie wyszła aż tak tragicznie.
Od 10 sezonu Grabowski zaczął grać co raz gorzej, miało się ewidentne wrażenie, że męczy sie w serialu. Swoje kwestie wypowiadał bardzo szybko, często nie wyraźnie. A jego "wada wymowy" ostatnio jeszcze bardfziej się nasiliła, ma się wrażenie, jakby nie miał zębów. Jednym słowem Ferdek zdziadział. Obraża wszystko i wszystkich za byle co, a to staje się denerwujące. Do tego nie jest już takim honorowym człowiekiem jak kiedyś, bardzo często za wódke jest wstanie poniżać się przed sąsiadami.
Podsumowując - Ferdek jest główną postacią i bez niego ten serial nie istnieje.
_________________ To jest pożądny dom, tu żadnych książków nima.
Kizior napisał/a:
Chociaż z ciekawości chciałbym zobaczyć z jeden odcinek całkowicie bez niego.
Tak, ale jak sie niby ma akcja zacyznac? Mieszkan Boczka i Pazdizocha nie ma. A samej Haliny z Mariolą czy Jolantą ogladac nie chce.
Myśle, że odcinek bez Ferdka mógłby powstać na takiej zasadzie - Ferdek nagle znika, w poszukiwania zaangażowała sie cała rodzina (oczywiście bez Jolaśki ) i sąsiedzi.
W ten sposób był by odcinek o Ferdku, ale bez niego
_________________ To jest pożądny dom, tu żadnych książków nima.
Ostatnio zmieniony przez Stachu 2012-04-23, 15:12, w całości zmieniany 1 raz
Ja tam nie wyobrażam sobie odcinka bez Ferdka. To główna postać i musi być we wszystkich odcinkach.
Mam jeszcze pytanko do Kiziora: Po co te screeny nad postem Stacha?
Co łączy portret dziadka Ferdka i ten budynek?!
Ferdynand Kiepski to zdecydowanie najważniejsza postać serialu. Dawniej moja ulubiona postać jednak teraz bardzo zdziadział i się postarzał i na wszystko narzeka. Jednak dalej nie przestaję go lubić i staram się być jego fanem do końca serialu. Ma swój słynny rozwalający tekst:"A zasadził panu ktoś kiedyś kopa w dupę?" lub "Co jest kurde, idę kurde, noc jest kurde." i in. jego śmieszne teksty.
Po prostu postać niezastąpiona.
_________________ "No to za Jagiełło, żeby nas nie pogięło" "Wierzył chłop w gusła, aż mu dupa uschła"
Witam.
Mam pewną sprawę, ogólnie do wszystkich z forum.
Mam zamiar pisać pracę licencjacką na temat Ferdynanda Kiepskiego. Konkretnie na temat prostoty jego języka, który jest źródłem komizmu (w wypowiedziach) tegoż bohatera.
Byłabym wdzięczna za jakieś pomysły z Waszej strony, cytaty, wypowiedzi, idee.
Sama jeszcze nie wiem jak to ugryźć, i od której strony. Planuję rozłożyć to na: poprawność jego języka, na tworzenie nowych słów, przeinaczanie słów, czy też używanie poważnych zdań w komicznych sytuacjach.
Czy myślicie, że to jest w ogóle dobre? Jeszcze nie jestem w pełni do tego wszystkiego przekonana, dlatego troszkę potrzebuję pomocy z Waszej strony
Ogólny temat to Język jako narzędzie komunikacji. Pomysł z Ferdkiem jakoś zrodził się sam, kiedy w telewizji usłyszałam jego słowa "umrzeć na śmierć".
Pozdrawiam i czekam na jakieś fajne wątki z Waszej strony. Hej
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach