Opis: Ferdek spotyka na korytarzu Paździochów wracających z lekcji tańca towarzyskiego. Kiedy po powrocie do domu zaczyna z nich żartować, Halina oświadcza mu, że ona również zapisała się na kurs tańca i Ferdek - czy chce, czy nie - musi jej towarzyszyć. Ferdek kategorycznie odmawia, ale kiedy żona używa argumentów ostatecznych, zgadza się pójść na lekcję. Nieoczekiwanie nauczyciel dostrzega u niego ogromne predyspozycje i talent. Wróży mu karierę tancerza i proponuje udział w prestiżowych zawodach.
Kolejny bardzo słaby odcinek 10 sezonu. Ferdek znowu ulega żądaniom Halinki (nie to co w starych odcinkach, kiedy zawsze stawiał kategorycznie na swoim) i tym razem zapisuje się razem z nią na lekcje tańca. Krótko mówiąc - odcinek nuuuuudny i mało śmieszny.
Odcinek oceniam 2/10
_________________ Szanuj bliźniego swego...jak bliźniego swego
Było kilka śmiesznych scen, ale na tym się niestety zakończyło... Nuda, nuda, nuda... Ten nauczyciel tańca był strasznie wkurzający i popsuł cały odcnek. Moja ocena to 5/10.
A mi się spodobał. Nawet jeśli odcinek jest bardziej OBYCZAJOWY niż komediowy , a wiem że to Kiepscy to zawsze musi mi się coś spodobać. 10/10
_________________ Gdzie jest kuźwa ośmiornica?!
Gość
Wysłany: 2011-03-08, 08:11
Moim zdaniem ten odcinek nie był zły, było kilka śmiesznych scen. Jednak było też kilka ogranych żartów, typu standardowa wymiana zdań Boczek-Paździoch: "Co?- Gówno." Największą jednak żenadą tego odcinka jest Halina. Strasznie mnie wkurzała w tym odcinku tym swoim "raz dwa cza cza cza". To było tak tragiczne, że aż nie wiem co
To jest świat według kiepskich czy gupkowaty you can dance czy taniec z gwiazdami. Podobała mi się gra pana Gałly vel Bruca... ale to nie ma nic wspólnego z kiepskimi... odcinek po prostu do kiepskich NIE PASUJE. Ferdek na sali tanecznej z puszką piwa... o zgrozo! Role dostała nawet Sobiszewska... 4/10
Kiedy pierwszy raz oglądałem ten odcinek uznałem go za totalnie beznadziejny. Obecnie uważam go za raczej słaby ale nie jeden z najgorszych.
Domyślam się, że chodziło tu o sparodiowanie "tanecznych" filmów, które swego czasu namnożyły się jak grzyby po deszczu.
Ogólny zarys fabuły był dobry: Ferdek chodzi z Haliną do szkoły tańca, potem dostaje propozycje tańczenia z inną (konieczność wyboru, fatalna sytuacja), do tego dochodzi jeszcze instruktor-gej.
Ale jak zwykle w tamtym okresie spieprzyli to i poszli po najmniejszej linii oporu (rozwój fabuły oparty na szantażach Haliny). Na minus jeszcze: darcie przez Ferdka ryja na Mariolkę, idiotyczne sceny z Boczkiem w korytarzu, strój Haliny, podśpiewywanie Haliny, Kurowska, głupie zakończenie i inna melodia w napisach końcowych.
Odcinek ratuje kilka śmiesznych tekstów ("gówno chłopu nie zegarek", "Marian, ruszasz się jak widły w gnoju" - nie cytuję dokładnie bo nie pamiętam). 3/10
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Tylko 2 sceny na plus,początkowa i scena Paździocha z Boczkiem.
Helena:"Przestań dyszeć tak jak jakiś stary pies" , "Jesteś dupa wołowa a nie tancerz", "Nie wyginaj się tak dziadu jeden bo się złamiesz".
Średniawy odcinek, dobre było jak Ferdek się spytał:
- Ale na co mam założyć te spodenki ?
- Na dupę.
Jak pażdzioch tańcował, początkowa kłótnia pażdziochów, dobra gra Dracza, jak Ferdek mówił, że taniec to jest ból, złamane kości, złamane życie, jak Boczek się przestraszył, jak Brus powiedział, że Halinka jest dla niego za cienka, jak Halinka się dowiedziała, no i końcowa scena, gdy Ferdek walnął w mordę Brusa . Moja ocena 7/10.
_________________ Filozofia to dar i przekleństwo.
MINUSY(-):
-Gra tego Bruca
-Niezbyt dużo śmiesznych tekstów
-Pośpiewywanie Haliny
-Strój Haliny
-Krzyczenie Ferdka na Mariolkę
Ogólnie ten odcinek to nie komedia ,ale obyczajówka. Lubię takie filozoficzne odcinki ,ale ten to nuuda, po prostu dno i sto metrów mułu....
Aaaa...Jeszcze mały plusik za końcówkę, czyli jak Ferdek tańczył z Brucem. Ale to i tak prawie nie zmienia oceny....
OCENA:2,5/10
_________________ "No to za Jagiełło, żeby nas nie pogięło" "Wierzył chłop w gusła, aż mu dupa uschła"
Ciężko się oglądało ten odcinek, mimo fajnego początku w postaci przekomarzania się Mariana z Helenę. A ty tak tańczysz i pokazywali sobie
Potem to już ciężko, żałosne krzyki Ferdka na Mariolkę i to wszystko przy słabej grze obydwu. A pedryla grał Dracz, nie wiadomo co gorsze, ten pedryl czy on sam.
Dobrze jedynie że wyśmiano tą całą żałosną modę na taniec.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach