Opis: Ferdek, po wielu latach bezrobocia wraz z Boczkiem zatrudnia się w firmie Kablociąg, co całkowicie zmienia ich życie.
Zastanawialiście się, do kogo piją w tym odcinku? Bo nie wierzę, żeby tu nie było podtekstu politycznego. Na myśl mi przyszli Wałęsa i Jarek Kaczyński, choć szczerze mówiąć stawiałbym na Kaczyńskiego A Wy co sądzicie?
AdaśM, ten odcinek był o tym, jak Ferdek dostał pracę w firmie Kablociąg SA. Pracował tam razem z Boczkiem (ich praca polegała na ciągnięciu kabla). To jeden z ostatnich odcinków poprzedniej serii.
Bez sensu ten odcinek. Skopana fabuła, poza tym pół odcinka jak nie więcej nakręcone w greenboksie. I jeszcze ta durna wstawka z koniem i tymi robotnikami (stylizowana na film Chaplina).
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Do wad tego odcinka zapomniałem jeszcze dodać najważniejszej: oklepany temat. Było już kilka odcinków, w których Ferdek musiał iść do pracy: "Firma", "Kotłowy", "Mamut"... A tu z greenboksami i jakimiś wstawkami z końmi wyszło to okropnie...
Ostatnio zmieniony przez paździoch91 2010-03-16, 22:39, w całości zmieniany 1 raz
Do wad tego odcinka zapomniałem jeszcze dodać najważniejszej: oklepany temat. Było już kilka odcinków, w których Ferdek musiał iść do pracy: "Firma", "Kotłowy", "Mamut"... A tu z greenboksami i jakimiś wstawkami z końmi wyszło to okropnie...
Wyjełeś mi to z ust
_________________ "Nie ważnie ile razy upadniesz, ważniejsze ile razy się podniesiesz!"
http://rzut-karny.bloog.pl/ <Sport bez ściemy!
Felieton:"15 lat temu..."
Zapraszam:)
Jeden z 4 odcinków powyżej 245(bo wtedy dla mnie Kiepscy się skończyli), który mi się podoba. Nawet fajne piosenki, smieszny pomysł z tym ciągnięciem kabla. 9/10
Odcinek mocno taki sobie. Na plus:
- naśmiewanie się Paździocha z Ferdka i Boczka
- żarty jakie robili Ferdkowi w pracy
- piosenki (choć z drugiej strony, służyły one zapchaniu odcinka).
Na minus:
- fabuła powielona z odcinków "Firma", "Kotłowy" i "Mamut"
- końcowe dwie sceny - pieprzenie o niczym
- wstawki z końmi i robotnikami (to chyba były myśli albo sny Ferdka) - nienawidzę czegoś takiego
- za dużo greenboksów.
4/10
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Denerwujące było to ciągle przecenianie przez Ferdka wartości jego pracy, jakoby bez niego świat przestał istnieć (scena łózkowa i ostatnia na dachu). Na plus to naśmiewanie się z grubasa, fajna też piosenka 'a my ciągniem druty' i ogólnie ten motyw przejawiający się jako argument Ferdka do Haliny 'ja w moim wieku mam ciągnąć druta?". Na minus ten wkurzający niski aktor, który grał robotnika, ciągle drąc ryja jak jolaśka...
5/10
Na minus ten wkurzający niski aktor, który grał robotnika, ciągle drąc ryja jak jolaśka...
Który, Piotr Pręgowski Jeśli o niego chodzi, to przyznam rację że akurat w tym odcinku słabo wypadł, ale ogólnie tego aktora uwielbiam, pasuje mi on do Kiepskich
Na minus ten wkurzający niski aktor, który grał robotnika, ciągle drąc ryja jak jolaśka...
Który, Piotr Pręgowski Jeśli o niego chodzi, to przyznam rację że akurat w tym odcinku słabo wypadł, ale ogólnie tego aktora uwielbiam, pasuje mi on do Kiepskich
Świetny odcinek, dobre było jak pażdzioch przyszedł do Ferdka roześmiany, jak póżniej śmiali się z Boczka, jak pażdzioch zaśpiewał: '' Wyklęty ludu, powstań Ziemii '', podskakujący pażdzioch, piosenka podczas pracy, jak Ferdek uważał, że bez niego nic by nie było, no i końcowa pieśń. Ocena idzie w dół za ubranko. Moja ocena 6/10.
_________________ Filozofia to dar i przekleństwo.
Ostatnio zmieniony przez Mati1996 2012-04-05, 20:18, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach