Fajny odcinek, choć jakiś czas temu myliłem go z odcinkiem "Mamut". Dobra była Halinka jak przyniosła mu chleba i zaczął tak jeść XD. Świetny scenariusz i realizacja. Daje temu odcinkowi 4-.
Mocno taki sobie odcinek. Było kilka śmiesznych tekstów, ale ogólnie to dziwna fabuła (o problemach małżeńskich Paździochów było już wcześniej kilka odcinków a ten bardzo przypominał "M jak Marian"), kilka nudnych scen i Kurowska. Plus za zakończenie. 5/10
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Dobry odcinek.
Najlepsze momenty to jak Paździoch mówi na swoją żonę Majsnerowa.
I jak Ferdek skrupulatnie je udko podczas gdy Halinka mówi, że Helenka przestała gotować Marianowi.
Oj słaby odcinek, z plusów to Pazdzioch mówiacy na żone Majsnerowa. Inne plusy? Nie dostrzegłem, nuda, naciągany temat i do tego Joanna Kurowska. Pazdzioch powinien być zwarty do działania i walczący o kase a nie lezacy pod kiblem i jedzacym schowanego buraka. Słabo i nudno 4/10
Nudny i nieciekawy jak dla mnie odcinek. Paździoch dziwny. A czy jego żona nie miała na panieńskie Kopeć? Plusów nie było,naciągana scena z wywalaniem Paździocha z mieszkania.
Nawet fajny odcinek 7/10. Najlepsze było jak Helena wyrzucała Paździocha, jak mówił na zonę panieńskim nazwiskiem "majsnerowa". Tak to trochę wiało nudą.
_________________ Pan jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wie.
Fajny, dużo niezłych tekstów- wezyr zasrany itp. Bardzo lubię jak bohaterowie ŚWK są w stanie upojenia- wygląda to bosko ;d Zadowoliła mnie również reakcja Halinki jak Ferdek narąbany przyszedł- Co to jest? - Gówno. ;d;d
Również Abdullach Wisimulacha jako aspekt pozytywny.
8,5/10
A i jeszcze "Szyja kręci d*&ą"
_________________ "Tylko ten nie popełnia błędów, kto nic robi."
"Religia to rodzaj duchowego alkoholu, w którym niewolnicy kapitału topią swoje człowieczeństwo i pragnienie lepszego życia." Włodzimierz Lenin Człowiekiem jezdem i muszę mieć na browara
Świetny był pażdzioch żrący chleb, tekst:
- Może da mi pan chleba ?
- NIE!
- Nie powinien się pan tak oddzywać w obliczu chleba naszego powszedniego.
- Amen.
Jak opowiadali o sobie nawzajem pażdzioch i Helena. Abdullach Wisimulacha. Za końcową scenę ocena idzie w górę. Moja ocena 8/10.
_________________ Filozofia to dar i przekleństwo.
Kolejny odcinek w którym Pażdzioch znowu świruje pawiana.
Tym razem jeszcze to ujdzie bo go żona maltretowała.
I właśnie najlepsza była ona, Pażdziochowa vel Meisner - a jaka fota za młodu
Fajna była ta ich gadka o małżeństwie - ta opowiada Halince swoją wersję, Pażdzioch Ferdkowi swoją. Jedynie to mnie tak naprawdę rozbawiło.
Pażdziochowie ten jeden jedyny raz uprawiali seks
Halinka to się zachowywała jakby grała w Klanie a nie w serialu komediowym.
Do tego Kurowska - przez moment była a i tak zepsuła widowisko.
Fajne było jak Halince zmienił się charakter - jak najpierw krytykowała Paździochową, że maltretuje męża, a potem po rozmowie z nią sama stała się taka jak ona i wyrzuciła Ferdka. Plus również za to, że scena w barze była w studio a nie w greenboxie, a także za zakończenie w starym stylu:
-Czemu panu się zawsze chce tego samego co mnie i w tym samym czasie?
-To panu się zawsze chce tego samego co mnie i w tym samym czasie.
_________________ A zastanawialiście się państwo nad problemem wolności? Tylko układ nerwowy wyposażony w duży potencjał tworzenia struktur czynnościowych może pozwolić sobie na luksus oderwania się od konkretnych potrzeb ustroju na przyjęcie postawy abstrakcyjnej.
Odcinek nie był najgorszy. Rozśmieszyło mnie "porównanie" opowieści Heleny i Paździocha, sępienie Mariana, o chleb i szantażowanie Heleny, przez mendę. Nie podobał mi się sposób nielegalnego zarabiania pieniędzy przez Paździocha, oraz scena z dwoma kobietami, które mu się przyglądały.
Moja ocena to 6/10.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach