Opis: Waldek i Boczek odkrywają wielki talent muzyczny.
Witajcie!
Mam pewne pytanie. Otóż zależy mi na muzyce z odcinka "Serce Chopina". Wiem, wiem, to Chopin, ale potrzebuje konkretnej nazwy utworu, albo choć informacji czy to nokturn (tak mi się zresztą wydaje), czy mazurek. Jeżeli ktoś mógłby pomóc, byłbym wdzięczny. Konkretnie chodzi mi o utwór, który jest "odgrywany" przez Boczka i Waldemara w środku nocy. Budzi się wtedy Ferdek i Halina.
Bardzo dobry odc....nawet im włosy urosły Najlepsze było jak Boczek chciał się wypróżnić, a Ferdek dawał mu węgiel na zatrzymanie W końcu nie wytrzymał na koncercie
_________________ "Nie ważnie ile razy upadniesz, ważniejsze ile razy się podniesiesz!"
http://rzut-karny.bloog.pl/ <Sport bez ściemy!
Felieton:"15 lat temu..."
Zapraszam:)
Początek był świetny jak Paździochowi kradli zapasy ze spiżarni "Błagam tatuś tego to my chyba nomanie nie zabierzemy nie?" "Walduś żarcie drogie jest a nas na to nie stać, dawaj!" D 8/10
_________________
"...panie Paździoch sanepid idzie, chowaj pan te stare parówki..."
"...Marian, z kim ty tam znowu pierniczysz?! Zamykaj drzwi bo smród z korytarza do chałupy leci!..."
Pazdioch oczywiscie chciał nabic kabze narodowym dobrem ' "fasola 1981" , "Kapusniak ze swinskiego ryju 2000' - Pazdzioch i jego elementy diety .
Boczek oczywiśćie się bardzo chętnie poczęstował. Odcinek jak na ten sezon bardzo fajny.
Jak dla mnie odcinek słaby. Jedynie co mnie rozwaliło to dialog Ferdka z Paździochem:
Ferdek: Panie ale my mamy dwóch geniuszy. Panie przecież na tym można nakręcić niezły interes.
Paździoch: Co pan proponujesz?
Ferdek: 40%.
Paździoch: 50 i ani grosza mniej!
Ferdek: A żeś pan jest jednak menda. Żeby tak żerować na sercu wielkiego kompozytora?
Bardzo dobry i pomysłowy odcinek. Najlepsza była scena jak profesorek i ta staruszka opuszczali mieszkanie i staruszka powiedziała "Oni grali tak, jakby mieli w sobie prawdziwe serce Chopina". Dobra też akcja z próbą uratowania Boczka, który jednak nie wytrzymał. 8/10
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Odcinek świetny. Jak to mówią, z głodu człowiek wszystko zeżre . Świetna scena, którą powiedział przedmówca, Walduś i Boczek jako wielcy kompozytorzy, jak Ferdek powiedział: '' Panie, zesrałeś pan talent'', to mnie rozwaliło. Ocena 8/10.
_________________ Filozofia to dar i przekleństwo.
Jeden z nielicznych w tamtym okresie odcinków, w którym czuć jeszcze powiew I-ej serii. Ciekawy scenariusz, dobra gra (szczególnie Kotysa) i parę sympatycznych scen, jak ta w piwnicy, na korytarzu i finał w kuchni. 8/10.
Pomysł tak nierealny a kupa przy tym śmiechu że klękajcie narody.
Ferdek z Waldusiem nie mają co jeść i idą nakraść u Pażdziocha żarcia
Potem Walduś to przyrządza gulasz z serca Chopina na patelni do naleśników
Efekt zjedzenia tej potrawy iście piorunujący - przypominało to odcinek "Waldek w krainie czarów". Fajnie grali ale Boczek lepiej się wczuwał.
Najlepsza akcja jak Pażdzioch się skapował że go okradli i przyszedł z pretensjami.
Jakie on ma kontakty żeby takie interesy załatwiać
Fajnie potem rozmawiali w kuchni i Ferdek mówił jak Żyd o tym ile kasiory można wycisnąć
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach