Fajny odcinek, chociaż taki mmało realny, jak te lalki przemieniły się w prawdziwych ludzi. Ale zakończenie, jak lalki zmniejszyły się razem z dolarami, było genialne xD.
Pojedynek supermana z Kenem był dobry,jednak najlepsze było jak Walduś kupił młodego karpia i (ta reakcja Halinki).
Nie tylko to, także jak Ferdek przyniósł choinkę ze śmietnika i pochwalił się, że za kasę otrzymaną od Halinki kupił piwo i jak składali sobie życzenie ("...i pasożytowi też!", "I ja Tobie również, kanalio").
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Świetny odcinek. Bardzo mnie rozbawiła rozmowa Ferdka i Waldusia:
Ferdek: I co Walduś, wzeszła już pierwsza gwiazdka?
Walduś: Nie tatuś.
Ferdek: Jak to nie, a tam na dole to co to jest?
Walduś: To tatuś, to latarenka jest.
Ferdek: Jaka latarenka, przecierz to gwiazdka jest.
_________________ Wierzył chłop w gusła, aż mu dupa uschła
[URL=http://zakaz linkowania do nielegalnych kopii plików/Czak-Noris?b=1][/URL]
Świetny odcinek. Bardzo mnie rozbawiła rozmowa Ferdka i Waldusia:
Ferdek: I co Walduś, wzeszła już pierwsza gwiazdka?
Walduś: Nie tatuś.
Ferdek: Jak to nie, a tam na dole to co to jest?
Walduś: To tatuś, to latarenka jest.
Ferdek: Jaka latarenka, przecierz to gwiazdka jest.
I Ferdek od razu do szafki po pół literka A Halinka go zestrofowala ,ze najpierw życzenia a Ferdek na to: ja żem chciał tylko sprawdzic czy dobrze stoi
Ostatnio zmieniony przez AdaśM 2010-01-29, 16:49, w całości zmieniany 1 raz
Nawet fajny odcinek, choć nie bardzo śmieszny. Ferdek cały czas z tymi kanarami
[Barbie {do Edzia}]: Zabieram cię na Kanary.
[Ferdek]: Właśnie kanary... Jak nas gonili to ja żem uciekł do bramy, a Stasiek prosto do Ameryki.
7/10
_________________ Bresso!!!(!11
Ostatnio zmieniony przez jblaze 2010-03-24, 19:38, w całości zmieniany 1 raz
Odcinek z elementami fantastycznymi ale mimo to śmieszny. Chyba najlepszy odcinek o tematyce świąt Bożego Narodzenia. Śmiesznych momentów było mnóstwo: jak Ferdek przyniósł choinkę, jak Waldek kupił "karpia", sprawdzanie czy wzeszła pierwsza gwiazdka, życzenia, jak rozpakowywali prezenty i Babka dostała wieniec pogrzebowy (i ten komentarz Ferdka "jak ten Stasiek wszystko dobrze rozumie, jak te Stasiek wszystko wie" czy jakoś tak). Z żywymi lalkami też były jajca i oczywiście zakończenie genialne z tym zmniejszeniem 100 dolarów.
Ocena to 9/10.
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Genialny odcinek, wszystkich śmiesznych scen nie wylicze, więtylo te najlepsze:
-Wieniec dla babki
-Karp przyniesiony przez Waldusia
-Stracone przez Ferdka 100 dolarow
-życzenia Ferdka dla babki i odwrotnie
To tak na szybko, ale było o wieie więcej 9,5/10
Nadal podtrzymuję opinię, że ten odcinek był rewelacyjny. Od początku do końca co chwilę można się było śmiać. Kapitalne połączenie świątecznego klimatu z "jajcami jak berety" typowymi dla tamtego okresu (czyli okresu świetności serialu). Żaden późniejszy odcinek nie był w stanie pobić klimatu tamtej Wigilii (nawet "Lolek", a co dopiero sztuczne i naciągane: "Opowieść Wigilijna" i "Świąteczna ballada o problemach sąsiada"). Wątek z tymi ożywionymi lalkami trochę dziwny ale wszystko wyszło świetnie i śmiesznie. Ocenę podtrzymuję - 9/10.
_________________ Mam nadzieję, że nigdy nie doczekam 393 odcinka ŚWK.
Hmm.. może mi się wydawało.. za pierwszym razem, gdy przyszedł Edzio, Ferdek opowiada, że 15 lat temu uciekali przed kanarami. A za drugim.. (bądź dwunastym ) mówi że 30 lat temu..
Zgadzam się z Grzybkiem to było świetne szkoda mi było Ferdka bo stracił 100 dolców
Ferdek to chyba skazany jest dożywotnio na brak pieniędzy
paździoch91 napisał/a:
Śmiesznych momentów było mnóstwo: jak Ferdek przyniósł choinkę, jak Waldek kupił "karpia", sprawdzanie czy wzeszła pierwsza gwiazdka, życzenia, jak rozpakowywali prezenty i Babka dostała wieniec pogrzebowy
Właśnie życzenia. Kiedy chciał odwalić raz dwa, by jak najszybciej do wódeczki przysiąść, to po reprymendzie Halinki potrafił spiąć poślady i szczere, pełne uczuć życzenia wszystkim złożyć. Babce też (kolejny po Niewidzialna kanalia odcinek, w którym widać rodzinną miłość między Ferdkiem, a jego teściową.
Z wieńcem mistrzostwo świata i nie wiem, czy nie najlepszy urywek całego odcinka
WaldekKiepski napisał/a:
Hmm.. może mi się wydawało.. za pierwszym razem, gdy przyszedł Edzio, Ferdek opowiada, że 15 lat temu uciekali przed kanarami. A za drugim.. (bądź dwunastym ) mówi że 30 lat temu..
Jak opowiadał o 15 latach wstecz to był trzeźwy. Potem, kiedy był łyknięty miał prawo się "pomylić", czyli normalne przy wypiciu alkoholu
Jeden wątek zrąbany w tym odcinku, a mianowicie wątek Edzia i pracy w Wigilię aż do późna. No przymknijmy na to oko, nie wyrobił się chłop (przypominam, że Wigilia jest normalnym dniem pracy). Ale, że na drugi dzień do pracy miał wstać? W I dzień Bożego Narodzenia? Nie pomyśleli o tym troszeczkę
Odcinek po prostu GE-NIAL-NY! Idealne połączenie typowych głupich głupot ze stosunkowo poważnym tematem jakim jest wigilia. Pierwszy dawca prezentów Niemiec Udo HA! Śmiałęm się przez większość odcinka jednoczesnie mam do niego sentyment i w okresie przedswiatecznym (czy czasami nawet swiatecznym) go oglądam. Zdecydowanie 10/10
Bardzo fajny odcinek 9/10. Najlepszy tekst który mnie rozwalił "Mary chrystmas to na pewno jego żona".Albo jak się powtarzał o kanarach i Scena końcowa z pomniejszonym banknotem
_________________ Pan jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach