Genialny odcinek, a Bartosz Żukowski był wtedy w szczytowej formie (w późniejszych odcinkach grał trochę tak, jakby Waldek był nieco upośledzony umysłowo), dzięki czemu ostatnia akcja - miodzio!
Walduś dosłownie pobił Guinessa xD.
Super odcinek i świetne próby bicia rekordów xD.
Podobało mi się to, jak była rozmowa z Halinką, Babką i Ferdkiem - Halinka mówiła, że ona nie będzie biła żadnego rekordu, bo ktoś musi zarabiać, aby inni mieli co jeść (to była odpowiedź na pytanie Ferdka), natomiast Babka powiedziała - "na przykład mydło" Czyli muszą coś jeść - na przykład mydło Trochę pomotałam, ale trudno xD.
Genialny odcinek, a Bartosz Żukowski był wtedy w szczytowej formie (w późniejszych odcinkach grał trochę tak, jakby Waldek był nieco upośledzony umysłowo), dzięki czemu ostatnia akcja - miodzio!
Masz racje w pierwszych sezonach grał super.Jednak tak od odcinka 150 (może wcześniej) zrobili z niego totalnego kretyna no i to był niestety powód jest wczesnego odejścia z serialu.
Oczywiście w późniejszych odcinkach nie był zły ale miał już inny głos,zachowanie wystarczy obejrzeć pierwsza 20 odcinków serialu i ostatnie 20 odcinków w których występował Waluś.
Wybitnie zabawny i dobrze zrobiony odcinek. Co chwile śmieszne sytuacje i teksty Fajne chęci miała Babka: Pan Kontatiktes z wioski Omoro pływał na krokodylu 2 lata po Nilu .
Daję 10/10
To jest najlepszy odcinek z humorem najlepsze to jak walduś umoczyl ginesa w torcie a halinka pyta cos ty jelopie zrobil jak to co? pobilem ginesa! ubawilem sie!
Genialny odcinek, a Bartosz Żukowski był wtedy w szczytowej formie (w późniejszych odcinkach grał trochę tak, jakby Waldek był nieco upośledzony umysłowo), dzięki czemu ostatnia akcja - miodzio!
Masz racje w pierwszych sezonach grał super.Jednak tak od odcinka 150 (może wcześniej) zrobili z niego totalnego kretyna no i to był niestety powód jest wczesnego odejścia z serialu.
To prawda, później zrobili z niego debila do potęgi n-tej. Ale moim zdaniem zaczął idiocieć DUŻO wcześniej, gdzieś tak nawet w 30 odcinku. Zaczął się strasznie jąkać i mówić niewyraźnie i mimo że czasem to było śmieszne, to jednak m.in. GENIALNA postać Waldka z całkiem pierwszych odcinków sprawia, że to je cenię sobie najbardziej.
Taka refleksja mnie naszła, że gdyby świetna scenka z tego odcinka, kiedy Waldek bije Guinnessa i później odpowiada "Jak to co? Pobiłem Guinnessa" zostałaby zrobiona dajmy na to dopiero w 40 odcinku, to wyglądała by mniej więcej tak: "Jak to co? Pobiłem tego, no, Guinnessa, nomanie, nie?". Przesadzone i na dłuższą metę irytujące... Ciekaw jestem, dlaczego tak szybko ten aktor zmienił zupełnie swój świetny styl na gorszy.
Bardzo Fajny odcinek Przyznam,Walduś Wtedy dla mnie najlepiej grał.a co do kolegi to chyba był celowo upośledzony w następnych odcinkach[tych troszkę późniejszych]
_________________ Panu się zawsze chce kiedy mi się chce-Ferdek
Nie,to Panu się chcę Kiedy ja muszę!-Paździoch
Genialny odcinek, rekord Paździocha był mistrzowski, wzdychanie Mariolki do Bogusława Lindy też fajne, końcówka extra, wiele by wymieniać, ubawilem się jak nie wiem 9,5/10
Do dziś mam ten odcinek na kasecie VHS, obejrzałem go pewnie z 60 razy... większosc dialogow znalem na pamiec, niestety starosc nie radosc - wiekszosc zapomnialem . Pamietam m.in. nazwisko tego Gruzina "Kałmanawardze" czy ciągle obiecywanie Waldka pobicia jakiegos 'sprawnosciowego' rekordu, jednak uniemozliwiały mu to DORAŻNE kontuzje HA! Waldek co najwazniejsze i godne podkreslenia w tym odcinku zagral naprawde dobrze i pokazal ze nie koniecznie musi byc absolutnym debilem zeby smieszyl i ubrawiał serial. Końcowa scena genialna w swojej prostocie. Uważasz inaczej? Niech pierwszy rzuci kamieniem kto wymyśliłby cos takiego... absolutny majstersztyk 10/10!
edit; błąd ;]
_________________ *
Ostatnio zmieniony przez Maximus90 2011-02-10, 18:37, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach